Blog Bydgoskich Cyklistów

24 Sie, 2011

Mistrzostwa Świata Kurierów Rowerowych 2011

Zamieszczony przez: Łukasz Juszczak w: Blogi felietony cykle|Impreza

Warszawa, 31.07.2011, południe

Mistrzostwa Świata Kurierów 2011

Plac trzech Krzyży wypełniony jest po brzegi wozami technicznymi, obsługą zawodów i tłumem kibiców. Nad wszystkim unoszą się kamery telewizyjne, po niebie krąży śmigłowiec realizatora wyścigu. Główne ulice miasta, wyłączone z ruchu, stanowią trasę przejazdu kolorowego peletonu jadącego właśnie Czerniakowską. Pewnie żaden z kolarzy Tour de Pologne, nie wie, że kilkadziesiąt metrów dalej, na cyplu pod mostem Łazienkowskim znajduje się nie mniej gwarne, choć wyglądające zupełnie inaczej miasteczko Mistrzostw Świata Kurierów Rowerowych 2011.

W tym samym czasie 120 finalistów głównego wyścigu Mistrzostw Świata stoi na starcie, czekając na manifest, zawierający zadania które przyjdzie im wykonywać przez następne pięć godzin w ulewie, brodząc po kostki w błocie i przejeżdżając przez kałuże zalewające piasty. Większość z nas jedzie na rowerach bez biegów i hamulców; z dala od kamer i dziennikarzy, na imprezie której, moim zdaniem, nie można porównać z żadną inną.

CMWC (Cycle Messenger World Championships) rozgrywane jest nieprzerwanie od 1993, kiedy to po raz pierwszy zorganizowane zostało przez Berlińskich kurierów dla światowej społeczności. Jak wiele inicjatyw związanych z cyklizmem jest to ruch oddolny, zapoczątkowany i organizowane non-profit przez samych kurierów. W tym roku – przez warszawską fundację Warsaw Car Killers, której nazwa wiele mówi o życiu kurierów. Pracoholików, których praca zaanektowała większą część życia.

Wóz techniczny zastępuje tu wypchana torba kurierska, aerodynamiczną lycrę wąskie bojówki i przeciwdeszczowa kurtka, codzienny trening praca, a zbilansowaną dietę i odżywki, najczęściej… piwo. Mimo wszystko, uczestnicy jeżdżą w nieporównywalnie cięższych warunkach i bardziej zróżnicowanych konkurencjach niż zawodowi kolarze.
W tym roku Mistrzostwa rozpoczęły się, nie licząc zwyczajowego karaoke, od sprintów na welodromie w Pruszkowie odbywających się w czwartek. Najlepsi osiągali średnie prędkości powyżej 60km/h, by już za kilka godzin, w centrum Warszawy, gnać w otwartym ruchu ulicznym w trakcie alleycata – miejskiego wyścigu na orientację. Na mecie oczywiście czekała impreza do rana, oraz kolejna konkurencja – uphill, czyli sprint pod górę na nieoświetlonej i dziurawej ul. Agrykola. Piątek to bikepolo, alleycat w godzinach szczytu, goldsprinty (czyli widowiskowe równoległe sprinty na trenażerach), konkurencje trików i skidy – jak najdłuższe hamowanie na ostrym kole. Wszystko oczywiście zakończone imprezą – tym razem pod gołym, deszczowym niebem.

W weekend, prócz kolejnego alleycata i kontynuacji innych konkurencji, rozgrywano przede wszystkim eliminacje i finały Main Race'u – wyścigu głównego, symulującego pracę kurierów na zamkniętym terenie z wyznaczonymi punktami kontrolnymi między którymi przewozić trzeba było przesyłki. Co zaskakujące, zarówno w sobotę jak i niedzielę wieczorem zorganizowano imprezy.

Samo współzawodnictwo nie jest jednak na CMWC najważniejsze – to przede wszystkim niemal tygodniowe święto rowerzystów i ich rowerów – dla niektórych maszyn które zostaną zniszczone przez morderczy wysiłek w ciągu kilku miesięcy; dla innych – przedmiotów z duszą, będących stałą częścią życia. Właściwe obchody tego święta możliwe są dzięki dwóm hormonom – adrenalinie, wyzwalającej się w czasie karkołomnej jazdy przez zatłoczone centrum miasta, oraz dopaminie, zalewającej ciało w tym samym momencie.

„I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem,
A com widział i słyszał, w księgi umieściłem.”

Brak odpowiedzi na "Mistrzostwa Świata Kurierów Rowerowych 2011"

Formularz komentarza

Sierpień 2011
P W Ś C P S N
« Cze   Wrz »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Najbliższe wydarzenia

Loading...


O blogu

Blog prowadzony jest przez bydgoskich rowerzystów. Zapraszamy do jego współtworzenia.
kontakt@bbc.bydgoszcz.pl